31 grudnia 2008

Norweski pragmatyzm

Norwegia zaskakuje nas swoim pragmatyzmem. Przegladając kilka dni temu norweski serwis aukcyjny Qxl.no natknąłem się na reklamę jednego ze sprzedawców. Sprzedawca ten ma dosyć bogaty asortyment, w ilości zaskakującej jak na norweskie standardy. Telewizory LCD, kilka tysięcy pluszaków, kajaki i wiele innych przedmiotów. Można by pomyśleć, że za tym sprzedawcą kryje się sklep o szerokim asortymencie - otóż nie do końca. Sprzedawcą tym jest urząd celny we Friedrikstad, a wystawione przedmioty zostały zrekwirowane na granicy. Cały dochód ze sprzedaży jest traktowany jako dochód państwa.

Urząd celny zamiast trwonić pieniądze na przechowywanie i niszczenie tych przedmiotów postanowił na tym zarobić.

Poniżej możecie znaleźć adres internetowy do aukcji prowadzonych przez tego sprzedawcę. Może znajdziecie tam coś dla siebie?

http://auksjon.qxl.no/Fredrikstad_regiontollsted

27 grudnia 2008

Norweski stół wigilijny

Na norweskim wigilijnym stole można znaleźć jedną z trzech tradycyjnych potraw - pinnekjøtt, lutefisk bądź svineribbe.

Pinnekjøtt podawany jest najczęściej w zachodniej Norwegii i są to owcze żeberka, które już na kilka miesięcy przed świętami są suszone i konserwowane w soli (czasem jeszcze wędzone), następnie dobę moczone w wodzie i pieczone w folii w piekarniku przez 3-4 godziny, bądź też gotowane na parze przez taki sam czas. Pinnekjøtt serwowany jest z kålrabistappe (utarta rzepa) i ziemniakami. To bardzo delikatne i aromatyczne mięso, które gorąco polecam!

Lutefisk to bardzo kontrowersyjna potrawa. Żartują z niej nawet norwescy pisarze. Dlaczego? Ponieważ jest to ryba, która maczana jest w truciźnie (wodorotlenku sodu lub potażu) - nie pytajcie mnie po co. Choć źródła głoszą, że potrawa ta podawana jest w całej Norwegii to osobiście nie znam nikogo kto by ją próbował. Być może bierze się to z obawy o życie, choć bardziej prawdopodobne wydaje się, że to kwestia dość czasochłonnego przygotowania lutefisku (Norwedzy to kulinarni lenie). ;) Aby przygotować lutefisk należy zakupić suszoną lub konserwowaną solą rybę (najczęściej dorsz), potem namaczać ją w wodzie 5-6 dni, następnie 2 dni w truciźnie, potem znowu 4-6 dni w wodzie i dopiero gotować - już tylko 20 minut. :) Ponoć sama ryba jest delikatna w smaku albo nawet bez smaku, zatem podawana jest w towarzystwie lafse (specyficznego rodzaju naleśnika) wraz z boczkiem i musztardą.

Svineribbe - to mięso z żeber wieprzowych. Podawane jest w formie prostopadłościanów składających się z ponacinanej skórki, sporej ilości tłuszczu zaraz pod nią i rzecz jasna samego mięsa. :) Na talerzu znaleźć też można buraki lub żurawinę i ziemniaki. Tłuszcz svineribbe o dziwo rozpływa się w ustach, a skórka jest bardzo chrupiąca - to wszystko zasługa wielogodzinnego pieczenia mięsa. Wygląd ma mało zachęcający ale smak ma zadziwiająco dobry.


W tym roku postanowiliśmy, że na naszą wigilię zrobimy pinnekjøtt. Wyszło na prawdę pysznie.

Przepis na pinnekjøtt z piekarnika
1. kupić ładny pinnekjøtt najlepiej u rzeźnika a nie w supermarkecie
2. na dobę zamoczyć w zimnej wodzie. Jeśli ktoś nie ma doby, a na przykład 8-12 godzin można zamoczyć w ciepłej wodzie i wymieniać ją co godzinę
3. żeberka zapakować w folię aluminiową i ułożyć w żaroodpornym naczyniu
4. włożyć naczynie to piekarnika 200C, 40 minut
5. obniżyć temperaturę do 125-140C i piec 90-130 minut
6. wyjąć naczynie, odpakować mięso i odlać wodę, która się zebrała (można ją użyć do polania ziemniaków)
7. już bez folii, wsadzić do piekarnika na maksymalną temperaturę lub grill na 10 minut

Gotowe, smacznego.

22 grudnia 2008

W prawo, lewo i jeszcze raz w prawo

Nie zdziwiłabym się gdyby statystyki mówiły iż znaczny odsetek Norwegów na wakacjach ulega potrąceniu na jezdni. Dlaczego? Z prostej przyczyny - każdy Norweg chcący przejść przez pasy w ogóle się przed nimi nie zatrzymuje ani nie ogląda. Wynika to z bardzo restrykcyjnych przepisów dotyczących przepuszczania pieszych. Kierowca, który nie przepuści cię na pasach może zostać ukarany mandatem w wysokości 5200 NOK (2160 PLN), a ten który przejedzie przed Tobą gdy już na pasach się znajdujesz, od ręki traci prawo jazdy.
Co ciekawe zaprzyjaźnieni Norwedzy twierdzą, że jeśli ktoś tak przed Tobą przejedzie możesz go zgłosić na policji! Niesamowite! W Polsce nie jeden życzliwy sąsiad podałby twoje numery, żeby ci się za dobrze nie wiodło.
Także w Norwegii można przechodzić przez pasy niemal z zamkniętymi oczami, auta hamują z piskiem opon i jeszcze stroją do Ciebie przepraszające miny... Dziwne uczucie, kiedy człowiek przywykł do czekania pół godziny na ruchliwej ulicy aż jakiś kierowca łaskawie się zatrzyma i cię przepuści.
Ale nie warto całkiem zapominać o tym co wpajano nam w szkole - przed przejściem rutynowo spojrzeć w prawo, lewo i jeszcze raz w prawo, bo trzeba pamiętać, że nas Polaków i ogólnie obcokrajowców jest tu coraz więcej. Polecam uważać szczególnie na zielone autobusy Kolumbusa...